Południowoafrykański ekspert ds. praw człowieka Graeme Reid będzie kontynuował swoją pracę przez kolejne trzy lata. Odpowiada za dokumentowanie naruszeń praw osób LGBTI+ i prowadzenie dialogu z rządami w celu poprawy ich ochrony. Głosowanie zakończyło się wynikiem: 29 głosów za, 15 przeciw, 3 wstrzymujące się. Za przedłużeniem mandatu opowiedziały się m.in. Niemcy, Chile, RPA oraz Kenia – kraje aktywnie wspierające równość. Przeciwnicy pochodzili głównie z krajów afrykańskich i z Kataru.
Dla aktywistów decyzja ta to ważny promyk nadziei. „To głosowanie daje nadzieję w czasach, gdy siły reakcyjne na całym świecie próbują podważyć prawa, które z takim trudem wywalczyliśmy,” powiedziała Julia Ehrt z międzynarodowej organizacji ILGA World.
Szczególnie uderzające jest wycofanie się USA. Choć za prezydentury Joe Bidena kraj ten był gorącym zwolennikiem mandatu, to za rządów Trumpa całkowicie zmienił kurs. Od styczniowego powrotu do władzy, Trump podpisał już kilka dekretów ograniczających prawa osób transpłciowych i cofających polityki różnorodności w administracji publicznej i sektorze prywatnym.
Administracja Trumpa twierdzi, że działania te przywracają „sprawiedliwość i neutralność”. Jednak organizacje LGBTI+ i obrońcy praw człowieka ostrzegają, że w rzeczywistości jeszcze bardziej narażają one osoby marginalizowane.
W trakcie negocjacji przed głosowaniem, Pakistan – przemawiający w imieniu Organizacji Współpracy Islamskiej (OIC) – wyraził zdecydowany sprzeciw, określając mandat jako „narzędzie promujące kontrowersyjne poglądy”.
Pomimo oporu, ONZ nie ustaje w działaniach na rzecz praw osób LGBTI+ na całym świecie.














